LittleSweetBitch
"Zatem odejdź, wsiądź do pociągu i odjedź, bo nawet jeśli nie odjedziesz, to i tak odejdziesz... " V.M.
niedziela, 20 stycznia 2013
...
Czasami życie się sypie, próbujemy je chwycić, złapać w dłonie, a potem wycisnąć jak cytrynę, ale ono nie daje nam szansy, przelatuje przez palce niczym piasek lub woda. Czasami wydaje nam się, że nasze życie należy do nas tylko teoretycznie, że nie mamy go na własność, że podejmowanie decyzji to przywilej na który nie każdego stać, że stoimy z boku obserwując co się w nim dzieje i nie mając na to wpływu. Przekleństwem stała się moja wolność, nasza wolność. Nadmiar możliwości powoduje zamęt w naszym życiu, brak zdecydowania, złe wybory, których skutkiem jest życie w nieszczęściu ze świadomością popełnionego błędu. Mówią nam, że uczymy się na błędach, więc ile jeszcze ich musimy popełnić, żeby nauczyć się żyć, godnie żyć ? Jak długo musimy trwać w niepewności zanim ktoś "z góry" pozwoli nam choćby dotknąć szczęścia ? Czy zdobyte doświadczenie kiedykolwiek się nam przyda, a rany otrzymane w walce kiedyś zabliźnią ? Mogę zadawać sobie miliony podobnych pytań i to nie one mnie martwią. Martwi mnie fakt, że odpowiedź poznam dopiero wtedy, gdy mnie już na tym świecie nie będzie...
niedziela, 2 grudnia 2012
"Ten świat jest jakiś pojebany dziś, nie sądzisz ?"
Ten wers tak głęboko utkwił w jej głowie i nie pozwalał o sobie zapomnieć. Wszystko się wali, jak domino. Życie jak poukładane klocki, które tworzą poszczególne wydarzenia, jak ciąg przyczynowo-skutkowy, który trwa aż do końca, aż do śmierci. Jedno zdarzenie powoduje kolejne, burzą się plany, a najgorsze jest to że nie ma możliwości odbudowy. Już nic nie będzie takie samo. Przecież możemy poustawiać klocki jeszcze raz, ale one już nigdy nie zajmą dokładnie tego samego miejsca w takim samym czasie...
Ten wers tak głęboko utkwił w jej głowie i nie pozwalał o sobie zapomnieć. Wszystko się wali, jak domino. Życie jak poukładane klocki, które tworzą poszczególne wydarzenia, jak ciąg przyczynowo-skutkowy, który trwa aż do końca, aż do śmierci. Jedno zdarzenie powoduje kolejne, burzą się plany, a najgorsze jest to że nie ma możliwości odbudowy. Już nic nie będzie takie samo. Przecież możemy poustawiać klocki jeszcze raz, ale one już nigdy nie zajmą dokładnie tego samego miejsca w takim samym czasie...
sobota, 7 lipca 2012
...
On z nią, ale nie ona z nim. Razem, a jednak osobno. Wspólnie, ale każdy inaczej. Próbowali pielęgnować uczucie jakie ich łączyło. Łączyło ? Czy aby na pewno ? Dla niej to nie było takie oczywiste, niczego nie była do końca pewna. Tysiące myśli na sekundę władało jej umysłem. Wirowały niczym liście na wietrze w ciepły, jesienny poranek. Czuła, że nie czuje za wiele. To nawet nie przyjaźń, tylko jakaś wakacyjna znajomość. Nie lubiła tego słowa, wypowiadając je wyobrażała sobie dwójkę ludzi, obcych ludzi którzy zamienili ze sobą kilka słów i znają jedynie swoje imiona, nie więcej, nie mniej, dokładnie tyle. Przecież między nimi tak nie było, wiedzieli więcej, nie byli obcy, zależało im na sobie, chyba, a może tylko jemu ? Może - bo nie wiedziała co czuje, zależy jej , ale nie tak jak powinno , nie wystarczająco...
wtorek, 19 czerwca 2012
...
Serce podpowiadało "spróbuj", rozum "nie warto". Nie wiedziała którego głosu ma słuchać. Wszystko było zbyt trudne, działo się zdecydowanie za szybko. Tak nagle się pojawił, bała się, że równie prędko zniknie. Z drugiej strony wolałaby żeby go w ogóle nie było w jej świecie. W świecie który budowała samotnie przez długie lata. Każdy szczegół dopracowywała tygodniami. W jej uporządkowanym świecie nie było czasu na coś takiego jak miłość. Ale mimo to postanowiła zaryzykować. Dała im szansę ...
czwartek, 7 czerwca 2012
...
Wkradł się w jej życie zupełnie niespodziewanie. Kiedyś znali się jedynie z widzenia. Zamienili może kilka zdań. Teraz spędzała z nim każdą wolną chwilę. Chociaż nie chciała się przyzwyczajać, podświadomie już to zrobiła. Czuła się z nim bezpiecznie i pewnie. Nie musiała niczego udawać, wymyślać, koloryzować, rozmawiali na każdy temat, bez wyjątku. Wiedziała że może mu opowiedzieć o wszystkim. Słowo "tajemnice" w tym duecie nie istniało. Układ był praktycznie idealny. Gdyby nie to że jemu zależało bardziej, a ona nie była gotowa na kolejny związek. To słowo od razu kojarzyło jej się z bólem, cierpieniem, rozczarowaniem. Nie miała na to siły, nie teraz, może za jakiś czas, może miesiąc, może dwa, albo rok ... zobaczymy...
środa, 6 czerwca 2012
...
Nowy dzień, lepszy humor, święty spokój... Tak się zaczęło. Wszystko powoli wraca do normy. Powoli bo przecież nie ma pośpiechu, przecież przed nią jeszcze całe życie. Jest młoda, ma czas, poradzi sobie ze wszystkim. Nareszcie znalazła go trochę na swoje sprawy. Sprawy o których nikt nie wiedział. Ukrywała że pisze, rysuje, tęskni...
Pisała teksty pełne nienawiści, wersy być może nie nadałyby się do publikacji, ale to dobrze, robiła to wyłącznie dla siebie, to ją uspokajało. Długopis zawsze słuchał słów i posłusznie notował. To było jego zadanie, a ona nie znosiła sprzeciwu.
Rysowała żeby pokazać uczucia których nie była pewna. Miłość, łatwiej było ją pokazać na obrazie niż wyznać. Przyjaźń, prościej namalować niż na prawdę całkowicie zaufać. W swoim świecie zapomniała o prawdzie.
Tęskniła... za miłością, przyjaźnią, szczerością oraz zaufaniem.
...
Zasady, zasady, zasady ! Jedni mówią, że są po to aby je łamać, inni żeby ich przestrzegać. W tym przypadku wolała drugą wersję. Odpuściła go bez żalu. Wspólnie ustalili że będą się tylko przyjaźnić. I chociaż kiedyś pewnie nie wyobraziłaby sobie takiego układu. Teraz było to jej marzenie. Nadal nie był jej obojętny. Pragnęła mieć w nim oparcie w trudnych chwilach oraz obdarzyć go zaufaniem. Nie udało się. Wszystko spieprzył. Przecież przyjaciele tak się nie zachowują. Nie są zazdrośni, nie wypominają, nie krytykują. Ale cóż, najwidoczniej obydwoje znali inną definicję tego uczucia...
Subskrybuj:
Posty (Atom)